Dziękujemy za sesje zdjęciową
Serdeczne podziękowania dla Pani Joanny Pakulskiej za przeprowadzenie sesji zdjęciowej z udziałem pracowników fundacji.
Zdjęcia zostaną wykorzystane w materiałach promocyjnych naszej fundacji.
Zespół Fundacji "Vis Maior"
Dziękujemy za logoZespół Fundacji "Vis Maior", składa serdeczne podziękowania Pani Anieli Kupieckiej Za zaangażowanie w prace nad stworzeniem Logo Naszej fundacji. Efekty pracy Pani Anieli będzie można zobaczyć na naszej stronie internetowej oraz w materiałach promocyjnych. CSR firmy SAP11 stycznia odwiedziliśmy siedzibę firmy SAP Polska. Instytucja ta wspiera finansowo szkolenie naszych psów przewodników. Jej przedstawiciele pomagają nam również wolontarystycznie. Byli z nami na konferencji "Wiele potrafię bezwzrokowo", poświęconej psom przewodnikom.
Kryteria otrzymania psa-przewodnika od fundacji "Vis Maior"Pies-przewodnik dla Ciebie? Być może tak, ale? Jeśli chciałbyś/chciałabyś otrzymać od fundacji "Vis Maior" psa-przewodnika, który będzie pomagał Ci w samodzielnym poruszaniu się, najpierw odpowiedz na przygotowanych przez nas kilka pytań, które znajdziesz poniżej. One pomogą Ci sprawdzić, czy masz szansę wziąć udział w procesie rekrutacji, a potem, o ile zostaniesz zakwalifikowany/zakwalifikowana, otrzymać czworonożnego pomocnika.
Stanowisko Koalicji na Rzecz Równych Szans z apelem do Prezesa Rady Ministrów o przyspieszenie prac nad ratyfikacją Konwencji ONZ o Prawach Osób NiepełnosprawnychJako organizacje członkowskie - fundacja "Vis Maior" i fundacja "Pies Przewodnik" publikują tekst stanowiska Koalicji na Rzecz Równych Szans. Realizowanie praw osób niepełnosprawnych (tak pod względem legislacyjnym, jak i praktycznym) jest dla nas bardzo istotne, a z uchybieniami dotyczącymi nieprzestrzegania tych właśnie praw stykamy się bezustannie w trakcie naszej działalności. Mamy nadzieję, że apel Koalicji wpłynie na postawę władz Państwowych w tej sprawie. Jak informuje Krzysztof Śmiszek (przewodniczący Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego) tekst stanowiska Koalicji w dniu dzisiejszym został przesłany do jego adresatów. Zapraszamy do lektury.
Pismo dla osób niewidomych, czyli oko w oko z brajlowskim kameleonemJak to działa? Alfabet brajlowski jest systemem znaków opartych na układzie sześciu wypukłych kropek (punktów) ułożonych w sześciopunkt. Jest to jakby okienko z sześcioma otworami uszeregowanymi w trzy poziome rzędy (jeden nad drugim) - po dwa punkty w każdym. Łącznie tworzą one prostokąt ułożony na krótszym boku. Każde zk tych miejsc w sześcioprząunkcie może być w jakiś sposób zagospodarowane, a dzięki jego wypełnieniu lub pozostawieniu bez zawartości, można tworzyć charakterystyczne, dotykowe kombinacje punktów oznaczające pojedyncze litery. Dzięki temu osoby niewidome korzystające z brajla dotykiem lub użytkownicy czytający wzrokiem mogą zapamiętać kształty liter zbudowanych z punktów - i tak np. kwadratem będzie brajlowska litera "g", dłuższą, pionową kreską litera "l", a krótszą litera "b".
Całkiem inna historiaKiedy poproszono mnie o napisanie kilku artykułów o tematyce weterynaryjnej na potrzeby strony internetowej Fundacji pomyślałem, iż będzie to świetna okazja do tego żeby zrobić małe podsumowanie dotychczasowej pracy w zawodzie. Nie chciałem pisać kolejnego nudnego poradnika w rodzaju: "Dlaczego mamy bać się kleszczy?" lub "Jak często odrobaczać mojego psa?", których pełno zarówno w internecie jak i popularnych pismach przeznaczonych dla właścicieli zwierząt. Pomimo niewątpliwej wartości merytorycznej takie poradniki dla przeciętnego Czytelnika nie będącego lekarzem ani studentem weterynarii są raczej mało ciekawe i na dłuższą metę nużące. Uznałem że dużo ciekawszy jest konkretny przypadek, który może być punktem wyjścia do analizy szerszego problemu. Aby jednak cykl artykułów nie stał się zlepkiem opisów różnych przypadków postanowiłem je nieco usystematyzować. Celowo cykl rozpoczęła suka Kora ze swoją poparzoną łapą. Przypadki Kory i Ruperta na szczęście zakończone happy endem to wprowadzenie zarówno do traumatologii i pierwszej pomocy jak i szerzej pojętej dermatologii. Czyli tego co może się naszemu psu przytrafić np. na spacerze czy w domu oraz tego co dotyczy jego skóry. Z kolei przypadek Princessy - nadal z kręgu dermatologii to sygnał że nie zawsze coś jest tym na co wygląda. Zmiany na skórze mogą być przejawem choroby wewnętrznej i na to nie pomoże szampon czy maść. Czwarty artykuł to przestroga przed lekceważeniem szczepień - nie zawsze lekarz jest w stanie pomóc ale najgorzej gdy do tragedii dochodzi z błahej w sumie przyczyny, poprzez ludzką lekkomyślność i zwykłą głupotę. Wątek profilaktyki kończy artykuł piąty - horror na sterydach z udziałem kleszczy, pierwotniaków i psa-olbrzyma. Następnie zaoferowałem Państwu cykl poświęcony mojej ulubionej dziedzinie - chirurgii. Pierwszy artykuł dotyczy chirurga, drugi właściciela operowanego zwierzaka i jego obaw związanych z zabiegiem, trzeci zaś poświęcony jest głównym zainteresowanym czyli właśnie operowanym zwierzakom. Niewiadomo kiedy nadeszły święta i Nowy Rok ale licho nie śpi i o tym jest przedostatni artykuł. A o czym jest ostatni?
Święta, Święta... a po Świętach?Pamiętam jak kilka lat temu szykowałem sie do zabawy sylwestrowej kiedy zadzwonił telefon: - Panie doktorze, bardzo przepraszam że zawracam głowę w Sylwestra ale mój Okruszek jest w bardzo ciężkim stanie. Cały dzień wymiotuje i nic nie je. Znałem ten głos. Pani Gertruda Cyc. Nazwisko adekwatne do posiadanych walorów. Właścicielka kota Okruszka i największego biustu w okolicy.
Image: dream designs / FreeDigitalPhotos.net
Historia Pana NogiTo był ciężki dzień. Kilka dni temu Romanowi się pogorszyło. Roman - kot naszych sąsiadów od zawsze miał problem z oczami. Bardzo poważny problem. Na skutek powikłań towarzyszących katarowi kociemu, na który chorował Roman zapewne w swej wczesnej młodości kiedy to jeszcze nie miał domu, jego oczy w całości pokrywało bielmo. Aż dziw, że kot ten praktycznie w stu procentach niewidomy poradził sobie jakoś na ulicy. Kiedy pół roku temu Roman znalazł wreszcie spokojną przystań u naszych sąsiadów był w opłakanym stanie. Ale jak to już z kotami bywa - poprawa jakości życia oraz opieka weterynaryjna zrobiły swoje. Mimo inwalidztwa świetnie nauczył się poruszać po domu, zaprzyjaźnił się też ze Stefanem, który został przygarnięty nieco później. Niestety problem z oczami co jakiś czas się odnawiał i pomimo stosowania przeróżnych kropli i maści, a także terapii ogólnej stanu zapalnego w lewym oku nie udało się opanować. Ciśnienie płynu śródgałkowego było już tak znaczne, że powstał otwór przez który płyn ten zaczął wyciekać. Stan ogólny kota natychmiast się pogorszył, Roman stracił apetyt i chęć do życia. Wszelkie próby manipulpowania przy chorym oku przysparzały Romanowi cierpienia i tylko pogarszały sprawę. Wreszcie zapadła decyzja: oko należy usunąć. Z sąsiadami ustaliliśmy, iż pacjent zostanie po zabiegu w lecznicy jeszcze kilka dni celem odbycia rehabilitacji. Tamtego wieczoru, dwa dni od zabiegu siedziałem jak zwykle przy moim biurku i uzupełniałem w komputerze dane pacjentów jednocześnie słuchając przez słuchawki mojego ukochanego Tommiego Emmanuela. Roman był usytuowany wraz ze swoją klatką tuż obok mego biurka tak abym cały czas mógł obserwować czy mu czegoś nie trzeba. Przez te dwa dni od zabiegu był mało aktywny i wyraźnie pogrążył się w depresji. Nie jadł, nie pił, przy życiu utrzymywały go jedynie kroplówki. Jednak teraz nieco się ożywił - wstał, przeciągnął, podszedł do miski z wodą i zaczął pić. Odłożyłem słuchawki na bok, wyłączyłem muzykę i obserwując kota zamyśliłem się...
Image: jscreationzs / FreeDigitalPhotos.net
|
Please wait...















