Predyspozycje psa do bycia dobrym przewodnikiem

Ilekroć w dyskusji pada hasło „pies z predyspozycjami na psa przewodnika” rozmówcy tworzą sobie w wyobraźni obraz doskonałego przewodnika; albo takiego, który jest podobny do ich własnego psa, o ile są naprawdę zadowoleni z jego usług, albo też jakiegoś ideału ukazującego jaki ten pies powinien być.

Psychika, kluczowa sprawa

Tak naprawdę to, ile pies zna komend, w jaki sposób je wykonuje i jak się z nami komunikuje (a my z nim, ma się rozumieć) to raczej kwestia szkolenia, jakiemu zwierzak był poddany. To wszystko są rzeczy nabyte, oczywiście szalenie istotne, ale nie najważniejsze w tym sensie, że w razie czego owe nabyte umiejętności możemy jakoś zmieniać, modyfikować – psiego charakteru zaś nie zmienimy. Przynajmniej w dużym stopniu...

Znane przysłowie mówi:” jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził”. Pewną oczywistością jest, że cała gama typów psich charakterów zawsze znajduje swoich miłośników; niektórzy ludzie wolą psy ekstrawertyczne i otwarte, inni wolą gdy ich psiak zachowuje lekki dystans do świata...

Niemniej pewne cechy pies przewodnik posiadać musi, podczas gdy inne są wysoce niepożądane.

Choćby pewność siebie. Pies stabilny psychicznie, nielękliwy - antropomorfizując możemy wręcz powiedzieć ”świadom swojej wartości” - nie będzie miał tendencji do łatwego wpadania w popłoch. Pies który jest dość słaby psychicznie i delikatny zawsze idzie przez życie ze strachem; na różne zjawiska i wydarzenia reaguje przesadnie, do czego gna go właśnie ów towarzyszący mu lęk. Do pewnego stopnia możemy pokonywać kolejne bariery tego lęku, przyzwyczajać psiaka do różnych dźwięków, obrazów i zjawisk, ale to dotyczy bardziej psów będących po prostu towarzyszami człowieka, nie zaś jego istotnymi pomocnikami. Bowiem na psie lękliwym nigdy nie możemy tak do końca polegać. Nigdy nie będziemy mieć pewności, czy nie zdarzy się coś, co sprawi że zwierzak przestanie nad sobą panować.

Bardzo ważne jest, aby pies miał wrodzoną chęć współpracy z ludźmi. Wydawałoby się, że wszystkie psy mają tę cechę, ale tak naprawdę w istnieją psy wyjątkowo niesocjalne oraz ich przeciwieństwo – psy świetnie wchodzące w interakcję z człowiekiem czy innymi zwierzętami.

Szkolenie psów asystujących, jak humanitarnie by nie było przeprowadzane, obfituje w sytuacje dla psów trudne albo stresujące. Tego typu zdarzenia mogą spowodować że psiaki zamykają się w sobie, nie chcą współpracować... Toteż szkolenie takie jest efektywne w przypadku psów łatwo regenerujących się po doznanych przykrościach.

Istotną, a – moim zdaniem – niedocenianą wartością jest brak reakcji na hałasy. Potocznie mówi się o strachu przed strzałami, tak naprawdę chodzi o reakcję lękową na wszelki huk, hałas, świst – czyli coś, z czym pies przewodnik siłą rzeczy będzie miał na codzień do czynienia.

Lęk przed strzałami ma w przeważającej większości przypadków podłoże genetyczne; przy czym, żeby było trudniej, często ujawnia się w pełni gdy pies jest już całkiem dorosły.

Co jakiś czas wybuchają zażarte dyskusje na temat ras psów wykorzystywanych jako psy przewodniki. Wydawać by się mogło, że każdy dość spory pies o w miarę stabilnym charakterze byłby dobry do tej roboty. Tymczasem... różnie to bywa.

Przede wszystkim trzeba zapomnieć o popularnych albumach psich ras i stronach internetowych prowadzonych przez miłośników tej czy owej rasy, bowiem najczęściej zawierają one informacje mogące wprowadzić w błąd każdego świeżo upieczonego psiarza. Nie dzieje się tak oczywiście w wyniku jakiegoś spisku hodowców i właścicieli, skąd! Z ręką na sercu przyznajmy – czy nie idealizujemy obiektów naszych uczuć...? Nic dziwnego, że wieloletni miłośnicy jakiejś psiej rasy starają się dostrzegać w niej same zalety, a wszelkie wątpliwości interpretować na jej korzyść.

Kiedy poczytamy atlasy ras, a nawet monografie poświęcone jednej rasie, może nas uderzyć że... wszystkie psy są inteligentne, bystre, uwielbiają się uczyć (a jeśli nauka nie wychodzi, to oczywiście wina człowieka który zastosował złą metodę), są wierne, czujne, kochają pana... W przypadku psów większych od miniaturowego pinczerka zazwyczaj pojawia się też wzmianka o umiejętnościach obronnych zwierzaka.

Czemu tak się dzieje? Bo wszyscy chcemy mieć mądre i wierne psy, a w większości właścicieli drzemie też ukryte lub jawnie formułowane marzenie, ze ich pies będzie ich bronił...

Jest jeszcze pewna istotna kwestia, którą tutaj mogę jedynie zasygnalizować. Otóż w dzisiejszym świecie nastąpiła dość wyraźna specjalizacja, podział na psy hodowane głównie dla urody oraz takie, które są wykorzystywane czy to w różnych dziedzinach psiego sportu, czy w realnej pracy. Liczebna przewaga psów hodowanych pod kątem wyglądu i hodowli ukierunkowujących tak swoją działalność jest miażdżąca. W tej chwili bardzo niewielu hodowców, nawet psów ras użytkowych, robi ze swoimi psami cokolwiek więcej niż bieganie po ringach wystawowych. Doszło do tego, że w większości ras pracujących hoduje się całkowicie odrębne linie psów „show” – wystawowych – oraz „working” – użytkowych, pracujących.

Problemem jest, gdy hodowcy psów wystawowych zaczynają wypowiadać się o psiej pracy a choćby o predyspozycjach do niej; problemem, bowiem de facto nie mają oni pojęcia, o czym mówią. Nigdy wszak nie pracowali ze swoimi psami! W takiej sytuacji szalenie trudno jest ocenić czy pies nadaje się do pracy czy sportu, czy nie. Współczesna hodowla obliczona jest bowiem raczej na stępianie psich popędów i instynktów, jakie we współczesnym świecie są dla większości właścicieli czymś bardzo kłopotliwym. Jednak coś za coś – coraz częściej, niestety, oglądamy psy-lalki, psy którym tak naprawdę niczego się nie chce w życiu.

Większość wzorców ras opisuje stan idealny. Tymczasem realne życie pokazuje nam obraz odmienny. I dlatego z dużą rezerwą trzeba traktować pobożne życzenia znawców wielu psich ras, wymieniających je jako potencjalnych przewodników niewidomych.

Jeszcze ważna uwaga: w ostatnich czasach nasila się zjawisko poszukiwania „psów dla alergików”. Wymieniane są wśród nich pudle, airedale teriery, sznaucery.... tworzy się nawet pod tym kątem kosztowne krzyżówki, jak modne obecnie labradoodle. Rasy te mają, rzeczywiście, specyficzną budowę włosa; często nie linieją lub linieją bardzo umiarkowanie. Alergikom uczulenie kojarzy się najczęściej z fruwającą po mieszkaniu sierścią, toteż następuje proste skojarzenie: pies nie liniejący – pies który mnie na pewno nie uczuli.

Życie bywa złośliwe i większość uczuleniowców zdradza alergiczną reakcję na wszelkie wydzieliny psiego organizmu (ślina, komórki naskórka itd.). Oczywiście gdy pies nie sypie dookoła podszerstkiem, działa to na alergika mniej drażniąco, ale nigdy nie możemy mieć pewności, czy nawet najstaranniej wybrany pudel albo... nagi chiński grzywacz nie sprawi jednak że zaczniemy się dusić, kichać lub dostaniemy paskudnych plam na skórze.

Dodatkowe funkcje

Teoretycznie wiemy, jaką funkcję pełni pies-przewodnik. A jednak bardzo często zdarza się, że oprócz tego, żeby pomagał nam w przemieszczaniu się, był – po prostu – naszymi oczami, chcielibyśmy aby stał się naszym obrońcą, bodyguardem, albo stróżem mieszkania czy domu.

Należałoby wykrzyknąć: albo rybki, albo akwarium – czyli trzeba wybrać, która funkcja jest dla nas najważniejsza.

Pies zdolny do realnej obrony człowieka przez zdecydowanymi na atak napastnikami jest przede wszystkim zwierzęciem szkolonym do tego celu. To musi być, kolokwialnie mówiąc, zawodowiec. Rzecz w tym ze taki zwierzak, u którego bardzo daleko przesunięto granice bezpieczeństwa dla otoczenia – a tak, de facto, jest w przypadku psów szkolonych do ochrony osobistej – powinien znajdować się także w rękach zawodowca; co najmniej osoby, która doskonale poradzi sobie z twardym i szukającym możliwości walki zwierzęciem; w gruncie rzeczy takie psy nie powinny w ogóle pozostawać w cywilnych rękach...

Możemy między bajki włożyć opowieści o psie-obrońcy który ze stadium spokojnego baranka na jedno słowo swojego pana staje się krwiożerczą bestią gromiącą wrogów, by po chwili, gdy niebezpieczeństwo znika, znów przeobrazić się w pogodnego psiaka – przyjaciela wszystkich ludzi.

Każdy, kto wie cokolwiek o szkoleniu psów, o drzemiących w nich popędach i tym, jak wykorzystuje się je w szkoleniu zdaje sobie sprawę z tego, ze taki obrazek jest sztucznie wykreowaną przez literaturę i filmy bajeczką. Ludzie w nią wierzą i najczęściej bardzo chcieliby mieć takiego psa.

Psy demonstrujące agresję, dużo szczekające czy rzucające się na podejrzane – ich zdaniem – zjawiska na ulicy są najczęściej zwierzętami mocno podszytymi tchórzem. Nam, ludziom, stosunkowo trudno zrozumieć, że wiele agresywnych zachowań psów jest spowodowanych strachem. Pies którego uczono tak zwanej „obrony” na podbudowie lękowej („jeśli nie zaatakujesz, zginiesz”) staje się nieobliczalnym i potencjalnie niebezpiecznym zwierzęciem, na dodatek użytkowo do niczego nieprzydatnym. Bowiem w konfrontacji z naprawdę groźnym napastnikiem nie wytrzyma presji, ucieknie lub będzie tego przynajmniej próbował, natomiast chętnie zaatakuje kogoś, kogo oceni jako przeciwnika możliwego do pokonania, słabszego. W praktyce ofiarami takich psów stają się najczęściej dzieci lub osoby starsze.

Z kolei pies o silnym popędzie walki, ale zrównoważony i bardzo mocny psychicznie jest nie do opanowania przez osobę nawet o przeciętnej tylko sile charakteru; przewodnik takiego zwierzęcia nie może mu okazać żadnej swojej słabości. Powiedzmy brutalnie – to absolutnie i w żadnym wypadku nie jest pies którego mogłaby mieć osoba niewidoma.

Z psią agresją, czy to okazywaną za zgodą człowieka, czy wbrew jego zakazom jest zasadniczy problem: jest trudna do okiełznania. Zwierzak okazujący agresję powinien w miejscach publicznych znajdować się pod bezustanną obserwacją właściciela. Sam fakt że próbuje swoich sił w starciach z ludźmi (których na przykład podejrzewa o wrogie zamiary) albo z psami dyskwalifikuje go jako przewodnika.

Paulina Łukaszewska