Kiedy potrzebna jest retresura?

Co to właściwie znaczy „retresura”...? „Tresura na nowo”... czyli albo oduczenie psa takich zachowań, jakich go kiedyś nauczono, albo praca nad konkretnymi komendami których wykonanie uznajemy za niewystarczające.

Wydawałoby się, że sprawa jest prosta, prawda? A jednak często słyszymy o „iskrzeniu” na linii treser – szkoła – osoba niewidoma.

Często zdarza się, że komuś, kto skarży się na nie taką – jak mu się zdaje – pracę psa wmawia się, że z psem jest wszystko w porządku, a cała wina leży po jego, niewidomego, stronie...

Tak naprawdę bardzo różnie bywa. Owszem, zdarza się, zwłaszcza w przypadku osób które nigdy nie bliższej styczności z psami i po raz pierwszy ubiegają się o psa przewodnika, że mają nieco nierealistyczne oczekiwania, że zupełnie inaczej wyobrażają sobie życie z takim psem albo całkiem po prostu jakoś nie umieją się z psem dogadać. Ale bywa też tak, że wręcz niezbędne jest dokonanie korekt czy doszkolenie psa. Zwłaszcza, że każdy z nas jest inną osobowością, prowadzi inny tryb życia, przejawia inną aktywność – i zazwyczaj pojawia się potrzeba dostosowania stylu pracy czy zachowania psa do naszego sposobu poruszania się.

Jakie zachowania psa powinny spowodować dźwięk alarmowego dzwonka?

Na przykład agresja wobec ludzi albo zwierząt. Zadziwiające, ale całkiem sporo osób próbuje usprawiedliwiać niedopuszczalne – powiedzmy to z całą mocą – wybryki psa na rozmaite sposoby. „On musi sobie poszczekać bo to owczarek”, „on skoczył na tamtego psa bo kiedyś przestraszył go podobny pies” i tak dalej. Wszystko pięknie, ale tak nie może się zachowywać pies przewodnik i to niezależnie od rasy, płci, stopnia wrażliwości... Po prostu pewne zachowania muszą być dla nas nie do przyjęcia. Nie wierzmy w ewentualne obronne walory naszego psa, nie przyjmujmy zbyt łatwo tez o wiecznie prowokującym go otoczeniu. Trzeba żeby ktoś wnikliwie przyjrzał się sytuacjom w których pies tę agresję okazuje. Dodajmy: nawet próba oszczekania kogoś też jest przejawem agresji. Być może lękowej, być może spowodowanej jakimiś dawnymi przeżyciami – ale pozostaje to faktem.

Przesadna reakcja na ludzi to także problem do przepracowania, a nie niewinny nawyk. Że ludzie potrafią być nieznośni, namolni, zaczepiać naszego psa bez końca mimo naszych próśb? Ależ oczywiście! Tym bardziej, uzbrojeni w wiedzę o mizernej kondycji ludzkiej natury, musimy się zająć odczulaniem naszego psa na wszelkie tego typu sytuacje. Ludzi nie zmienimy, naszego psa możemy nauczyć że pod żadnym pozorem, choćby ktoś piszczał, skakał i machał do niego pętem kiełbasy nie wolno mu zmienić trasy, zająć się wesołym nowym znajomym a nas przy okazji wepchnąć w kałużę albo tak skołować, że nie będziemy wiedzieli w którą stronę powinniśmy się udać.

Problemy z środkami transportu. Zdarzają się i to zadziwiająco często. I najczęściej to kwestia jakichś braków, niedoborów w szkoleniu jakie pies przeszedł. Kłopoty te przybierają rozmaite formy: na przykład... pies po przejechaniu dwóch przystanków uznaje, że należy wysiadać! I bardzo się stara nas na to namówić, ciągnąc do wyjścia albo piszcząc czy skomląc. Można podejrzewać, że w szkole w której go uczono nie pokazano mu wystarczająco wiele razy że autobusem, pociągiem, tramwajem podróżuje się też na dłuższych trasach.

Gorzej, gdy pies sygnalizuje że boi się: wagonu tramwajowego, zejścia do metra, autobusu. To również jest sytuacja która wymusza w nas szukanie fachowej pomocy. W skrajnych przypadkach może się okazać, że jakimś cudem certyfikat psa przewodnika zyskał zwierzak nie za bardzo do tego się nadający... ale najpierw trzeba to na spokojnie sprawdzić, w miarę możliwości doprowadzając do stanu gdy pies w pełni akceptuje wszelkie środki transportu, niezależnie od tego, czy poruszają się na kołach, szynach, po wodzie itd.

Pies nie sygnalizuje krawężnika, nie pokazuje schodów, wejść do przejść podziemnych itp. Typowy problem wynikający z niedoszkolenia. Na szczęście stosunkowo szybko udaje się sytuację poprawić – ale bez pomocy tresera się raczej nie obejdzie. No, chyba że mamy zdolności, chęci, siły i motywację i... poradzimy sobie sami, choćby z pomocą podpowiadających nam widzących znajomych.

Kolejny kłopot – brak perfekcyjnego przywołania. Są szkoły które usiłują rzecz rozwiązać prosto: nakazują nigdy psa nie spuszczać... Jest to niewątpliwie jakieś tam pójście na łatwiznę. Oczywiście możemy zaakceptować taki warunek, ale czy nie lepiej by było gdybyśmy mieli psa wracającego na wołanie? W końcu w życiu zdarzają się najrozmaitsze, trudne do przewidzenia sytuacje. Pies którego nauczono wracać gdy go ludzie zawołają jest po prostu pewniejszy. Na pewno świadomość że zwierzak to umie daje nam większy komfort psychiczny, a i on może się, w określonych warunkach, nacieszyć większą swobodą.

Uruchamianie popędu łowieckiego czyli (w miejskich warunkach najczęstsza) pogoń za kotami albo gołębiami. Niby lubimy u psów popęd pogoni, ale nie wtedy, kiedy pies wpakowuje nas na siatkę albo wciąga pod samochód bo akurat ściga uciekające przed nim futrzaste stworzenie. Rozrywki myśliwskie muszą być dla psów przewodników niedostępne. Naprawdę da się wyeliminować pomysły o gonitwach za zwierzakami u większości psów; niektóre oczywiście mają wybitny, wybujały popęd łowiecki i wtedy jest to niezmiernie trudne... ale też i takie jednostki nie trafiają raczej do szkół dla psów przewodników.

Cokolwiek gnębi Państwa w zachowaniu Waszego psa przewodnika, ważne, żeby zechcieli Państwo zgłosić te problemy czy to trenerowi Waszego psa, czy instytucji dzięki której psa otrzymaliście. Problem z psem jest tylko... problemem z psem. Nie jest dowodem na Waszą nieporadność czy brak umiejętności. To nie jest koniec świata, kłopoty są po to, żeby znajdować dla nich rozwiązania. Nie bójcie się mówić o tych kłopotach i nie obawiajcie się nazywać rzeczy po imieniu. Pies to tylko zwierzątko; nie jest i nie będzie znakomicie zaprogramowanym robotem... ale pewnie dlatego też czerpiemy z kontaktu z nim tyle przyjemności, której nigdy nie dałby nam kontakt z najlepiej nawet wykonaną maszyną.

Ważne jednak, żebyście czuli się w pełni bezpiecznie z psem przewodnikiem u boku, żebyście mu ufali i żeby on ufał Wam. Pomoc fachowców powinna możliwie skrócić czas wzajemnego „docierania się”. Nie obawiajcie się jej szukać, nie obawiajcie się zadawać pytań i egzekwować odpowiedzi na nie.

Paulina Łukaszewska