19 grudnia zebraliśmy się znowu przy wigilijnym stole.
Było nas dużo, więc życzenia złożyliśmy sobie prawie nie wstając z miejsc. Z drugiego pokoju dochodziły dźwięki kolęd akompaniujące życzeniom wypowiadanym głośno przez każdego z osobna: dobrego roku dla wszystkich, i żeby nas kryzys nie dopadł, niech fundacji dobrze się wiedzie. Na stoliku stała mała choinka, a na wielkim stole z ambasady niemieckiej gościły wyborne potrawy.
Częstując się, ciągle ktoś wpadał w zachwyt: "Pyszne pierogi od Wojtka", który przyjechał do nas zza Zielonej góry, a "Wyśmienita sałatka jest od Piotrusia", "Bardzo smaczne ciasta i bałwanki jako danie główne".
Jak zwykle dołączyły wierne wolontariuszki Jola i Sylwia. Przybyły też panie instruktorki orientacji przestrzennej: Marta i Monika, dzięki którym wielu biesiadników umie już korzystać z "białego kijka".
Pokolędowaliśmy i znowu kolejny rok za nami...